„Dobrze jest wstawać przed świtem, takie postępowanie
prowadzi do zdrowia, dobrobytu i mądrości.” Arystoteles
Steve Pavlina, mówca motywacyjny, który zajmuje się rozwojem
osobistym, opisał swój bardzo ciekawy sposób na przestawienie swojego organizmu
tak, aby wstawać o 6 rano.
Jako dwudziestolatek, Steve często chodził spać po północy,
rozpoczynając swój dzień późnym popołudniem. Po jakimś czasie zauważył jednak
zależność pomiędzy sukcesem, a porannym wstawaniem. Podczas dni, w których
wstawał wcześniej zauważył wyższą efektywność zarówno o poranku, jak i w
trakcie dnia. Zauważył także znaczącą poprawę samopoczucia! Postanowił
natychmiast nastawić swój budzik na 5 rano i.... następnego dnia wstał tuż
przed południem... Kolejne próby także zakończyły się niepowodzeniem.
Pomyślał, że to nie dla niego, że urodził się bez genu
„porannego ptaszka”. Kiedy dzwonił jego budzik, przez całe życie jedyną myślą w
tym momencie było wyłączyć go jak najszybciej i spać dalej. Pewnego dnia
natrafił jednak na ciekawe badanie na temat snu, które całkowicie zmieniło jego
podejście do sprawy. Okazało się, że tylko dobra strategia może przynieść tutaj
sukces.
Ludzie najczęściej zakładają, że jeśli chcą wcześniej
wstawać, to muszą wcześniej kłaść się spać. Sprawdzają ile czasu potrzebują na
sen, a potem cofają wszystko o kilka godzin do tyłu. Jeśli teraz śpisz od 24 do
8 rano, to stwierdzasz, że położysz się o 22, a wstaniesz o 6. Brzmi logicznie,
ale najczęściej zawodzi.
To jest pierwsza szkoła odnosząca się do snu – kładziesz się i wstajesz o tej samej porze każdego dnia,
aby sen trwał tyle samo każdej nocy. Wydaje się to być praktyczne, gdyż łatwiej
ustalić nam harmonogram dnia i mamy zapewniony odpoczynek.
Druga szkoła mówi jednak, że powinniśmy słuchać własnego
ciała i kłaść się dopiero wtedy, gdy czujemy zmęczenie, a wstawać gdy
naturalnie się budzimy. Jest to mocno biologiczne podejście – nasze ciała
powinny same wiedzieć ile odpoczynku potrzebują, a my powinniśmy ich słuchać.
Poprzez metodę prób i błędów Steve stwierdził, że żadna z
tych metod nie jest dla niego w pełni optymalna. Obydwie są po prostu
nieodpowiednie, jeśli chcesz być produktywnym!
Po pierwsze jeśli sen zajmuje w Twoim grafiku stałą liczbę
godzin, to czasami zdarzy się, że pójdziesz spać gdy nie jesteś śpiący. Jeśli nie
jesteś w stanie zasnąć w ciągu 5 minut, to znaczy że nie jesteś wystarczająco
zmęczony – marnujesz wówczas czas leżąc w łóżku bezproduktywnie. Poza tym samo
założenie, że codziennie potrzebujesz tylko samo snu jest ogromnym błędem – w końcu
każdy dzień jest inny, a więc i zmęczenie organizmu jest na różnych poziomach.
Jeśli zaś śpisz tak długo, jak chce tego Twoje ciało, to
zapewne śpisz dłużej niż tego faktycznie potrzebujesz. Często jest to jakie
10-15 godzin więcej na tydzień. Jednym słowem tracisz cały dzień w każdym
tygodniu!
Dla Steve`a optymalne okazało się połączenie tych dwóch
metod. Rozwiązanie dla niego było proste: idę spać codziennie dopiero wtedy,
gdy jestem senny (i tylko wtedy), a wstaję o stałej porze (przez 7 dni w
tygodniu). Steve zaczął wstawać codziennie o 5 rano, zaś kładł się jak poczuł,
że zaśnie za chwilę.
Jego test na senność jest taki, że gdy nie może przeczytać
więcej niż jednej, dwóch stron w książce, to znaczy, że jest gotowy na sen.
Kładzie się do łóżka i niemal natychmiast zasypia. Czytanie jest dla niego
idealną czynnością na wieczór, bo nie marnuje czasu, a przy tym wie kiedy jest
jego pora na sen.
Po kilku dniach stosowania tego, jego sen przekształcił się
w naturalny rytm. Jeśli jednej nocy ma za mało snu, automatycznie kolejnego
dnia będzie chciał iść wcześniej spać. Ciało nauczyło się kiedy go usypiać,
ponieważ wie, że wstaje zawsze o tej samej godzinie.
Efektem ubocznym było to, że spał około 90 minut krócej
każdej nocy, ale pomimo tego czuł o wiele bardziej wypoczęty. Spał prawie cały
czas, gdy znajdował się w łóżku.
Sporo ludzi cierpiących na bezsenność chodzi do łóżka, gdy
nie są jeszcze śpiący. Jeśli nie jesteś w stanie szybko zasnąć, to wstań i
pozostań na nogach jeszcze chwilę. Stawiaj opór dopóki Twoje ciało zacznie
uwalniać hormony, które pozbywają Cię przytomności. Wyleczysz swoją bezsenność.
Przy tej metodzie może być oczywiście zmęczony pierwszego
dnia, przez zbyt małą ilość snu. Ale jeśli przebrniesz przez te początku, to po
kilku dniach wszystko stanie się bardzo naturalne, a Ty będziesz miał mnóstwo
energii.
Jeśli więc chcesz zostać rannym ptaszkiem (albo po prostu
zyskać większą kontrolę nad twoim snem), spróbuj tego: Idź do spania tylko
wtedy, jeśli jesteś zbyt senny na zostanie na nogach, a każdego ranka wstawaj o
stałej porze.
Już wkrótce pojawi się drugi artykuł, w którym Steve rozwija swoją koncepcję!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz